[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Posłuchali i zaprowadzili mnie do małej komnatki, gdzie była Minea.Wytłumaczyłem jej, co ma zrobić, i zostawiłem nóż i skórzany worek, pełen krwi.Obiecała zastosować się do moich wskazówek, odszedłem więc, zamykając za sobą drzwi, i powiedziałem eunuchom, żeby nikt jej nie przeszkadzał, bo dałem jej lek, który ma z niej wypędzić demona.Ten zaś, wypędzony, może wejść w każdego, kto otworzy drzwi bez mego pozwolenia.Uwierzyli mi bez zastrzeżeń.Słońce zachodziło i światło jego czerwieniało jak krew we wszystkich salach pałacu, a Kaptah znowu ucztował i pił, Burnaburiasz zaś obsługiwał go, śmiejąc się i chichocząc jak dziewczyna.Na podłodze w kałużach wina leżeli mężczyźni, możni i pospólstwo, zasnąwszy po pijanemu.Powiedziałem do Burnaburiasza:– Chcę się upewnić, że Kaptah umrze śmiercią bezbolesną, bo jest on moim sługą i odpowiadam za niego, jak pan odpowiada za swoje sługi.A Burnaburiasz odparł:– Pośpiesz się więc, bo stary człowiek rozpuszcza już truciznę w winie i Kaptah umrze o zachodzie słońca, jak tego wymaga zwyczaj.Odnalazłem starego królewskiego lekarza przybocznego, on zaś uwierzył mi, gdy mu powiedziałem, że przysłał mnie król.Śmiał się i paplał:– Nawet lepiej, żebyś sam domieszał trucizny do wina, bo ręce mi drżą, a oczy zachodzą mgłą, i nic nie widzę, tyle się dziś naśmiałem z konceptów twego sługi.Wylałem mieszankę, którą przygotował, i zamiast trucizny domieszałem do wina makowego soku, uważając jednak, by nie wlać go za dużo i nie uśmiercić w ten sposób Kaptaha.Puchar zaniosłem sam Kaptahowi i powiedziałem do niego:– Kaptahu, możliwe, że już nigdy się z sobą nie spotkamy, bo pycha uderzyła ci do głowy i jutro nie zechcesz mnie już pewnie znać.Wypij zatem ten puchar, który ci podaję, abym wróciwszy do Egiptu mógł opowiadać, że pan czterech części świata był moim przyjacielem.A wypiwszy go wiedz, że zawsze chcę tylko twego dobra, bez względu na to, co nastąpi.I pamiętaj o naszym skarabeuszu.A Kaptah rzekł:– Mowa tego Egipcjanina byłaby jak brzęczenie much w moich uszach, gdyby nie szumiało mi w nich już od wina tak, że nie słyszę, co on mówi.Nigdy jednak nie wylewałem, jak wiadomo, za kołnierz, co starałem się dzisiaj wykazać moim podwładnym, w których wielkie znajduję upodobanie.Toteż wypiję i ten puchar, choć wiem, że dzikie osły będą jutro brykać w mojej biednej głowie.Wychylił puchar i w tejże chwili słońce zaszło, wzniesiono pochodnie i zapalono lampy, a wszyscy podnieśli się i umilkli, tak że w pałacu zrobiło się cicho jak makiem zasiał.A Kaptah zdjął z głowy przepaskę babilońskiego króla i rzekł:– Ta przeklęta korona ciąży mi na głowie i już mi się sprzykrzyła.Nogi mi drętwieją, a powieki robią się ołowiane.Najlepiej chyba, żebym poszedł do łóżka.Naciągnął na siebie cienki obrus, którym był nakryty stół, i ułożył się do snu na podłodze, ściągając ze obrusem ze stołu dzbany i puchary, które pospadały na niego, tak że skąpał się po szyję w winie, jak to rano obiecywał.A królewscy słudzy rozebrali go i w mokre od wina szaty królewskie przyodziali Burnaburiasza, włożyli mu na głowę królewski kołpak i wręczywszy znaki władzy królewskiej posadzili go na tronie.– To był męczący dzień – rzekł Burnaburiasz.– Ale zauważyłem podczas tej zabawy, że ten i ów nie okazywał mi należytego szacunku, przypuszczalnie w nadziei, że zadławię się gorącym rosołem.Wychłostajcie więc tych, co tu leżą na podłodze, i przepędźcie lud z podwórców, a tego durnia, jeśli już zdechł, wsadźcie do śmiertelnej urny, bo już mi się uprzykrzył.Odwrócono Kaptaha na wznak i lekarz przyboczny zbadał go rękami drżącymi od wina i z zamglonym wzrokiem, po czym zapewnił:– Zaiste, człowiek ten martwy jest jak rozdeptany żuk.– Wtedy słudzy wnieśli glinianą urnę, w jakich Babilończycy chowają swoich zmarłych, włożono do niej Kaptaha, po czym zapieczętowano ją gliną.A król kazał zanieść urnę do podziemi pałacu między innych fałszywych królów, jak to było w zwyczaju.Ale wtedy ja powiedziałem:– Ten człowiek to Egipcjanin i jest jak ja obrzezany.Dlatego muszę zabalsamować jego ciało według egipskiego zwyczaju, aby mogło ono oprzeć się śmierci.I musze wyposażyć go we wszystko, co będzie mu potrzebne w podróży do Kraju na Zachodzie, tak aby bez pracy mógł jeść, pić i zażywać rozkoszy po śmierci.Wszystko to trwa dni trzydzieści albo siedemdziesiąt w zależności od rangi, którą dany człowiek miał za życia.Myślę jednak, że z tym oto Kaptahem będę gotów w trzydzieści dni, bo był on tylko moim sługą.Wtedy przyniosę go z powrotem i pochowam pośród jego poprzedników na stanowisku fałszywych królów, w podziemiu pod twoim pałacem.Burnaburiasz słuchał ciekawie i powiedział:– Niech będzie, jak chcesz, choć myślę, że trud twój pójdzie na marne, bo duch człowieka, który umarł, błądzi, nie mogąc zaznać spokoju, i żywi się odpadkami na ulicach, jeśli krewni nie przechowują zwłok w swoim domu w glinianej urnie, tak aby duch dostawał swoją część z domowych posiłków.Tak jest z każdym z wyjątkiem mnie, który jestem królem.Bo gdy ja umrę, bogowie wezmą mnie do swego koła i nie będę musiał po śmierci troszczyć się o kaszę i piwo dla siebie, tak jak inni.Ale rób z nim co chcesz, jeśli taki jest zwyczaj w twoim kraju.Ja nie chcę spierać się o zwyczaje, modlę się nawet do takich bogów, których nie znam, i staram się ich przebłagać za grzechy, o których nawet nie wiem, czy je popełniłem, albowiem ostrożność jest cnotą.Kazałem sługom wynieść Kaptaha w glinianej urnie do lektyki, czekającej w pogotowiu pod murami pałacu.A nim odszedłem, powiedziałem do króla:– Przez trzydzieści dni nie będziesz mnie oglądać, gdyż w czasie balsamowania ciała nie mogę się pokazywać innym ludziom, aby nie sprowadzić na nich demonów, od których roi się koło zwłok.A Burnaburiasz zaśmiał się i rzekł:– Niech będzie, jak mówisz.Jeśli się tu pokażesz, każę sługom wygnać cię kijami, żebyś mi nie naniósł złych duchów do pałacu.Znalazłszy się w lektyce zrobiłem otwór w glinie, którą zapieczętowana była urna, aby Kaptah miał czym oddychać.Następnie zaś powróciłem do pałacu i poszedłem do domu kobiet, gdzie eunuchowie wielce się ucieszyli na mój widok, bali się bowiem, że król może nadejść w każdej chwili.Ale kiedy otworzyłem drzwi komnatki, w której zamknąłem Mineę, wybiegłem stamtąd natychmiast, rwąc włosy i wołając z rozpaczą:– Chodźcie i zobaczcie, co się stało, bo oto leży ona martwa we własnej krwi, a zakrwawiony nóż leży obok niej na podłodze, włosy jej także unurzane są we krwi.Eunuchowie nadbiegli, aby zobaczyć, co się stało.A zobaczywszy krew, której bardzo się boją, tak się przerazili, że nie śmieli nawet dotknąć dziewczyny.Zaczęli płakać i biadać ze strachu przed królewskim gniewem, ja jednak powiedziałem do nich:– I wy, i ja jesteśmy teraz w opałach.Przynieście więc szybko jakąś matę, w którą mógłbym zawinąć zwłoki, i zmyjcie krew z podłogi, żeby nikt nie wiedział, co się tutaj stało.Król bowiem spodziewa się dużo przyjemności po tej dziewczynie i gniew jego będzie straszliwy, gdy się dowie, że przez niedbalstwo dopuściliśmy, by umarła, jak tego wymagał jej bóg.Postarajcie się więc szybko o jakąś inną dziewczynę na jej miejsce, najlepiej taką, która pochodzi z dalekich krajów i nie zna tutejszego języka
[ Pobierz całość w formacie PDF ]